Blog towarzyszący do moich recenzji książek na portalu Paradoks.
Blog > Komentarze do wpisu

"Pierścień Borgiów" i jesienny kryzys

Na portalu Paradoks pojawiła się recenzja „Pierścienia Borgiów” Michaela White'a. Przyznam, że raczej nie czekam z niecierpliwością na kolejny tom. Być może wynika to z faktu, że przechodzę kryzys książkowy ;-) Zauważyłam, że coraz częściej piszę o książkach, że nie czekam na kontynuację; myślę sobie, że nie sięgnę po inne tytuły danego autora. I być może tak właśnie będzie przez jakiś czas.

Nie poczułam się zdruzgotana wizją przedstawioną przez Michaela White'a. Nie podobał mi się wątek przeszłościowy, nie zachwyciła mnie Lukrecja Borgia. Główny bohater teraźniejszości też mnie nie poderwał, chociaż trzeba przyznać, że przynajmniej nie jest detektywem doskonałym. Ma wady, oczywiście jest po przejściach i potrafi stracić cierpliwość. Ale takich bohaterów też już było na pęczki, a White według mnie popełnił zwyczajnie dobrą rzemieślniczo książkę. Tyle i aż tyle.

Przedstawił jeszcze biednego sierżanta, przez wszystkich ignorowanego i rzucił mi na pożarcie. Pożarłam go, bo taki jedyny z jakimś tłem i z pewnością w następnych tomach będzie bezlitośnie przez autora wykorzystywany, ale... No właśnie, niby miło, że jest ktoś jeszcze w książce oprócz głównego bohatera, ale dlaczego tylko jedna osoba? Dlaczego inni nie są barwni albo chociaż pokazani w swojej bezbarwności? Oni po prostu są i nawet nie pamiętam już jak się nazywają i czym różnią od siebie. Być może zmieni się to w następnych tomach, ale... nie czekam na kontynuację. Jeśli autor nie jest w stanie mnie oczarować, spojrzeć mi głęboko w oczy oczyma bohaterów i powiedzieć „Zostań chwilę ze mną, opowiem ci pasjonującą historię”, to ja go za powieki ciągać nie będę.

 

Teraz chciałabym dla odmiany poczytać coś ciekawego :-)

Szczepan Twardoch „Wieczny Grunwald”?

Wit Szostak „Chochoły”?

Maciej Parowski „Burza”?

A może jakiś harlequin na jesienny wieczór?

środa, 15 września 2010, inken

Polecane wpisy

  • O różowym kruku i powrocie

    Długo mnie tu nie było, zastanawiałam się też nad tym, czy nie skasować bloga (to takie modne przemyślenie blogerskie), ale doszłam do wniosku, że skoro statyst

  • Czytelnicza przyjemność

    Kilka recenzji pojawiło się od ostatnich czasów, więc warto chyba napisać coś zanim pojawią się następne cztery. O „Profesjonalnym zwierzołaku” Czer

  • Lasher od Anny

    Portal Paradoks przeżywa właśnie jakieś problemy techniczne, więc nie mogę zalinkować do mojej recenzji, ale można mi wierzyć na słowo, że ona tam jest. Przynaj

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2010/09/16 10:12:25
Hej, to tylko jesień. I jeszcze to jesienne słońce (ta garstka światła pomiędzy deszczami) kuszące spacerami, których nie utrudzi upał nie do zniesienia. Światło jesienią jest inne, właśnie takie zachęcające do cieszenia się kolorowym i dość ciepłym światem nim nadejdą ostateczne słoty, a po nich spadnie na nas wszystkich śnieg, na którym oddamy się zupełnie innym figlom.
Po liście sądząc - zacne przed Tobą lektury:).
-
2010/09/16 10:46:11
Ech, ta jesień w tytule jest raczej pretekstowo niż na poważnie. Właśnie słonko miło świeci i kolory po deszczu są wyraźniejsze.
Kryzys jest książkowy. Jak czytam coś lekkiego, to irytuję się, że autor prostuje mi zwoje na mózgu. Jak czytam coś ciężkiego, to mam ochotę na coś lekkiego. Trudno mnie w tej kwestii zadowolić i widzę swoją winę i bezsensowne marudzenie, ale chwilowo nie wiem, co z tym zrobić. Przeczekam. To tyle w kwestii uzewnętrzniania się ;-)
Jeśli chodzi o listę, to jest w sferze możliwości czytelniczych, ale niemożliwości finansowych. Spoglądam gdzieniegdzie po sieci i zastanawiam się, na którą książkę zbankrutować najpierw.
-
2010/09/16 12:14:12
pewnym rozwiązaniem jest czytanie kilku książek na raz - na przemian, w zależności od potrzeby, poważnej i mniej poważnej:). Ja na przykład poważnie czytałem ostatnio "Chochoły" a przy posiłkach i np. pod wieczór, gdy głowa trochę już senna przypominałem sobie "Małego wielkiego człowieka":). By nie zabrzmiało to nieprawdziwie - "Chochoły" czyta się znakomicie, tylko czasem trzeba zrobić sobie chwilę przerwy i powrócić do rzeczywistego świata, by podumać nad tym, co się przeczytało. Bo to gęsta powieść. Zastanawiam się w jakim stanie byłaby Twoja psychika, gdybyś na przemian czytała Szostaka i Twardocha, a pomiędzy nimi jeszcze Parowskiego?
-
2010/09/16 14:37:48
Na razie podczytywałam kawałek "Chochołów", który jest na sieci, i stwierdzam, że do tej książki trzeba mieć nastrój.
Czytanie jednoczesno-naprzemienne jest pomysłowym rozwiązaniem. Powinnam częściej się uzewnętrzniać, żeby inni podsuwali mi gotowe rozwiązania :-D
Gdybym miała czytać na przemian tych trzech panów, to pewnie załapałabym jakiegoś doła intelektualnego. Zaczęłabym się ślinić i patrzeć w pustkę.
-
2011/04/06 14:16:19
Hej! Ile może trwać jesienny kryzys?:)
-
2011/04/06 15:17:17
Nie było napisane, o którą konkretnie jesień chodzi ;-)
A tak serio, to nie dostaję książek do recenzowania. Nie tyle nie dostaję, co nie zgłaszam się po te, które są do wyboru. Poza tym widzę, że nie spełniam założeń z czasu początków tego bloga, ale akurat nie jest to żaden argument. Czytam hobbystycznie i dla siebie. Chyba tego mi brakowało. Jak mi się nazbiera złość albo zachwyt szczególny, to pewnie wyleję na blogu.
Dzięki za pamięć :-)
-
2011/04/07 08:54:15
Wiesz, to było wołanie rozpieszczonego czytelniczo dzieciaka, który lubił zapoznawać się z Twoim widzeniem książek. Nie chcę Ci odbierać przyjemności z czytania, ale podzielenie się swoim odczytywaniem kolejnych powieści nie musi oznaczać ich recenzowania, jak sądzę.
pozdrowienia. a.
statystyka