Blog towarzyszący do moich recenzji książek na portalu Paradoks.
poniedziałek, 30 listopada 2009
Czy zdezelowany amerykański okręt podwodny jest w stanie wyprowadzić w pole całą rosyjską Flotę Północną? Czy kobieta na pokładzie przynosi pecha? A dwie kobiety? Bond, Larry Bond odpowie na te i inne pytania w powieści „Niebezpieczny akwen”.
poniedziałek, 16 listopada 2009

Tu miał być wpis o „All secrets”, ale zmieniłam zdanie. Napiszę tylko, że dziwi mnie milczenie źródeł fandomowych na temat tego filmu. Ja wiem, że ktoś mógłby stwierdzić, że film nie ma zbyt wiele wspólnego z „Czarnymi oceanami”, ale czy pojawiła się jakakolwiek wzmianka o nim, poza informacją na stronie Jacka Dukaja?

Trafiły do mnie dwie książki do recenzowania. Bardzo dobrze, bo jakaś duża przerwa mi się w recenzjach trafiła. Ale nastąpiła u mnie pewne konfuzja po przeczytaniu tych dwóch pozycji, bo byłam do nich nastawiona pozytywnie, ale po wymianie kilku komentarzy z Przewodasem zaczynam się nad nimi poważnie zastanawiać.

A teraz z innej beczki.

Nagroda Żuławskiego została przyznana, wręczona na Falkonie. Właśnie przejrzałam regulamin nagrody i widzę, że mogło być inaczej w tym roku. Podobno w wystąpieniu i w kuluarach pojawiła się opinia profesora Smuszkiewicza, że zwycięski „Kameleon” Kosika nie jest książką wybitną, ale najlepszą w danym roku. Jest w regulaminie odpowiedni punkt na taką okazję § 2, pkt 3:


Jury może w danym roku zrezygnować z przyznania Głównej Nagrody, Wyróżnień oraz Nagrody Specjalnej. Nagroda Specjalna przyznawana jest tylko za utwór uznany przez Jury za wybitny.

I już, po kłopocie.

Gdyby można było zerknąć na laureatów nagrody z perspektywy kilku lat, czy wtedy można by uznać, że wszyscy są z tej samej ligi?

Z rzeczy nie związanych z powagą, mogę z dumą (?) stwierdzić, że z listy elektorów kojarzę - nie znaczy, że znam - 15 osób. Mój osobisty nic nie znaczący wynik znajomości fandomu.

Swoją drogą podziwiam zapał Andrzeja Zimniaka. Pamiętam z jakim sceptycyzmem na początku podchodzili do pomysłu nagrody czytelnicy fantastyki (to taki bezpieczny termin). Obecnie nagroda jest, powoli nabiera rozpędu, a inicjator stara się teraz utworzyć wokół niej pewną społeczność poprzez otworzenie salonu. Mnie tak naprawdę nagrody interesują o tyle, że sprawdzam, czy opinia jury pokrywa się z moją. I tyle. Na razie nie ma zaskoczeń. Oczywiście poza kwestią taką, że „Kameleon” nie zasłużył na nagrodę, chociaż na wyróżnienie już tak. Ale nie powinnam zabierać głosu, bo nie znam wszystkich tekstów.

Sama gala przyznania nagrody na Falkonie była... smutna. To chyba dobre określenie. Andrzej Zimniak może i jest wspaniałym człowiekiem, ale na prowadzącego się nie nadaje. Nie przedstawił na początku osób siedzących za biurkiem. Nieporadnie ukrywał niechęć (?) względem zespołu muzycznego, który występował podczas gali. Fakt, że zespół był odrobinę niedobrany pod względem repertuaru do tego jakiego rodzaju była nagroda... Nie dało się poszukać kogoś grającego muzykę elektroniczną? Byle nie techno.

Przede wszystkim błędem jest rozdzielanie ogłaszania wyników i wręczania nagrody. Po co ktoś ma przychodzić na to drugie skoro wie, że nie dostanie nagrody? Jeszcze mniej osób i nagroda stanie się kameralna. Ma być profesjonalna, ale nie kameralna. To nie jest jednoznaczne.

Marudzę, ale według mnie dało się to lepiej zrobić. Zaproponować prowadzenie komuś, kto jest w temacie, ale potrafi porwać za sobą tłum. Może niekoniecznie Jakub Ćwiek, ale przecież musi być w fandomie przychylnym nagrodzie im. Żuławskiego ktoś, kto potrafi prowadzić spotkania. Do tego połączenie ogłoszenia wyników z wręczaniem nagród. Do tego dobrze przygotowana prezentacja/slajdy i już zaczyna się robić przyjemnie. A tak to myślałam, że zasnę.

Sądzę, że gdyby w przerywnikach wystąpiła Lady Gaga, sala nie świeciłaby pustkami ;-)

A teraz biorę się za czytanie salonowych wpisów.

czwartek, 05 listopada 2009

Niedawno przypadkowo przypomniała mi się Magdalena Kozak. Przypomniało mi się też, że swego czasu była mocno promowana przez Fabrykę Słów, już to tapetami, już to gadżetami dodawanymi do książek. Z tymi tapetami, to teraz żadna nowość, ale wtedy... wtedy to były dopiero początki tapetowania. Chyba. W każdym razie Magdalena Kozak była na ustach ludzi, a przynajmniej portali, że o krótkiej telewizyjnej relacji ze ślubu nie wspomnę. Dodatkowo na każdym konwencie, czy spotkaniu autorskim pojawiali się jej fani w strojach z epoki. O ile się nie mylę jest to pierwszy polski przykład takiego fanowania. Oczywiście pomijam „Wiedźmina” Sapkowskiego, bo tam można się było przebrać za Geralta i... za Geralta. W przypadku Nocarzy i Renegatów wszyscy mogą się przebrać tak samo i nie ma obciachu, że wyglądają jednakowo. Okazało się też, że na konwentach skądinąd fantastycznych można się dowiedzieć, jak obezwładnić przeciwnika, jak to jest z odbezpieczaniem glocka i tym podobne. Wszystko w imię realistycznego pisania powieści fantastycznych.

Nie, nie jestem złośliwa. Obserwuję z zaciekawieniem rozwój nowych tendencji w fandomie. To forma RPGów, czy LARPów, tyle że bardziej widoczna na konwentach niż ukrywające się w wydzielonych miejscach elfy, piraci i żołnierze kosmosu.

Tak czy inaczej zaciekawiło mnie milczenie Magdaleny Kozak. Jeśli Wikipedia nie kłamie, to nie widać w tym roku autorki. Pomijam fakt, że jeszcze może się pojawić, bo rok nie skończony. Zaciekawiła mnie jednak informacja o tym, że zespół Closterkeller nagrał w 2008 utwór pod tytułem „Nocarz” na „Nocarzu” wzorowany. Czy tylko mi się wydaje, czy też nie informowały o tym ciekawym crossoverze media fandomowe? Jeśli to prawda, to jest to drugi przykład takiego milczenia. O pierwszym napiszę wkrótce.

 

 

Niestety albo stety nie jestem fanką muzyki, którą reprezentuje Closterkeller, w związku z czym chciałam zrozumieć, o czym śpiewają. Na stronie zespołu nie ma wciąż tekstu piosenki, nie ma w ogóle tekstów z tamtej płyty. Ekhem, to by było tyle jeśli chodzi o obecność zespołu w internecie. Ale udało mi się znaleźć tekst. Jest na temat, tyle mogę stwierdzić jako była czytelniczka „Nocarza”. O utworze nie będę się wypowiadać, bo jak pisałam wyżej, nie są to moje klimaty.

Wniosek płynący z tej notki: Czy media fandomowe (pomijając strony autorów) widzą wszystko, co dzieje się w fandomie? Część z nich przecież ma dział muzyczny.
Drugi wniosek: Kiedy pojawi się nowa książka Magdaleny Kozak?
No dobrze, to nie są wnioski, ale takie pytania sobie zadaję na koniec tej notki.

Proszę się nie sugerować tytułem notki. Ja wcale nie domagam się od autorki kontunuowania serii jeśli uznała, że to koniec.

statystyka