Blog towarzyszący do moich recenzji książek na portalu Paradoks.
poniedziałek, 28 grudnia 2009

W portalu Paradoks pojawiła się kolejna moja recenzja, co oznacza, że jeśli ktoś ma ochotę o niej podyskutować, to nie ma sprawy, zapraszam.

 

Co tym razem nie zagrało?

Przede wszystkim brak związku emocjonalnego z którymś z bohaterów. Rozumiem, że spowodowane jest to konstrukcją powieści przyjętą przez autora. W takim razie autor sam jest sobie winny, że ja nie mogę wczuwać się w żadnego z jego bohaterów.

Nie zagrało poplątane z pomieszanym przez większą część książki. Motywy i bohaterowie wyskakują znikąd i lecą donikąd, by dopiero pod koniec wywołać na ustach zduszone: o! To, że z tego „o!” za wiele nie wynika, to już inna sprawa. Bo co wynika z powtórzenia sceny Julii i Łucji?

Bardzo nie zagrało to, że wiedza o Wykonawcach i wampirach nie przetrwała do teraźniejszości. To znaczy wiedza o wampirach jest, ale na „naszym” poziomie, czyli folklor i popkultura.

 

Zagrała za to scena łóżkowa ściągnięta z „Amelii”.

Zagrało opowiadanie „Wykonawca”, w którym autor zapoznaje czytelnika ze stworzonym przez siebie zakonem. Wprawdzie nie wiadomo, o co chodzi z istotą z gwiazd, ale muszę przyznać, że wcale nie muszę wiedzieć wszystkiego, a opowiadanie i tak stanowi ciekawą całość.

 

Cóż, miało być lepiej.

 

P.S. Czy jest jakaś książka, którą przeczytam i stwierdzę (prawie bez zastrzeżeń), że jest super?

piątek, 18 grudnia 2009
Na wypadek, gdyby ktoś chciał napisać coś o recenzji mojego autorstwa, która została umieszczona na Paradoksie, albo po prostu podyskutować o danej książce, postanowiłam robić wpisy w okolicach czasu, gdy recenzja zostaje zawieszona na stronie portalu. Tam niestety nie ma powiadomień o komentarzach, więc czasem przypadkiem tylko zauważam, że ktoś coś napisał. Tutaj żaden komentarz mi nie umknie.
niedziela, 06 grudnia 2009

Kiedy spojrzałam dziś na listę książek, które można zrecenzować, okazało się po krótkim przeglądzie o czym mniej więcej są, że większość z nich to książki mało pozytywne. Opisują dziwne światy pełne przemocy, szarości życia i innych brutalności.

Swego czasu Agnieszka „Achika” Szady napisała ciekawy tekst na ten temat.

Wydaje mi się, że korzystanie ze schematów może wystąpić w każdym gatunku literackim. Romanse na przykład też z pewnością pisane są schematami i wtedy czytelniczka wie, co sobie wyobrażać. Tak więc motyw wymieniony przez Achikę, a polegający na ułatwianiu sobie pisania przez wykorzystanie tych schematów nie przemawia do mnie za bardzo. Bardziej widzę skłonność do obrzydliwości w negatywnym spojrzeniu na świat. „Piszę to co chciałbym czytać” powiedział swego czasu Jakub Ćwiek, więc jeśli inni autorzy nie poczują się urażeni mogłabym przełożyć te słowa na nich* i stwierdzić, że piszą o tym, o czym chcieliby czytać. Czyli o obrzydliwościach. Dlaczego jednak pociąga przemoc i niemoc ofiar? To już pytanie do psychologów, ja nie czuję się na siłach na nie odpowiadać.

Achika wspomniała, że pisanie tylko o negatywnych stronach życia jest zakłamaniem rzeczywistości. Tak samo byłoby w przeciwną stronę, czyli pisanie tylko o radości jest fałszowaniem. Jako przykład przychodzą mi na myśl jedynie bajki dla dzieci.

Jak mam jednak zaklasyfikować książki typu przygody Wędrowycza Pilipiuka, czy „Zawód Wiedźma” Olgi Gromyko**? Starają się mnie rozśmieszyć, przedstawiając niezbyt pozytywne przygody. Przeczytać i zapomnieć?

 

Postuluję pisanie książek pozytywnych, bo świat jest teraz jesienny szaro-bury, a niedługo nawet będzie biało-bury. Więcej barw, szanowni autorzy, ale nie przesadzajcie z czerwienią, fioletem i zgniłymi kolorami.

Źródło listków

*Bo wiadomo, że nie należy książki przekładać na autora ;-)

**Nie mogę przebrnąć przez pierwszy tom i chyba sobie odpuszczę.

środa, 02 grudnia 2009

Jak widzę nie tylko ja mam pewne negatywne przemyślenia względem nagrody im. Żuławskiego. We wstępniaku do grudniowego numeru NF Paweł Matuszek zgromił werdykt, uznając uzasadnienie za internetowe. To tak w skrócie myślowym. Coś w tym jest. Mnie nie pasuje zwycięstwo Rafała Kosika i jego „Kameleona”. Liczę na to, że w przyszłości ten autor być może napiszę książkę, która rzeczywiście zasłuży na takie wyróżnienie. Ale niech nagroda nie dewaluuje swojej wartości już na samym początku.

„Kameleon” dostał nagrodę im. Zajdla i tak mogło zostać, bo Zajdel jest w tym przypadku - przynajmniej według mnie - bardziej na zachętę. Od „nagrody specjalistów” wymagam czegoś więcej. Swoją drogą szkoda, że nie można komentować wszystkiego, co znajduje się na stronie nagrody, a dokładniej chodzi mi o salon. Być może w przyszłości to się zmieni. Z drugiej strony, kto miałby odpowiadać na ewentualne komentarze? Andrzej Zimniak, wywiadowany autor, opiekun strony? Bo rozmowa bez rozmowy mnie wcale nie interesuje. Coś jak na blogu Mariusza Kaszyńskiego. Tyle że jego i innych autorów „zachęcanych” przez Runę do prowadzenia bloga można usprawiedliwiać faktem, że zostali „zachęceni”, mimo że być może wcale tego nie chcieli.

Swoją drogą Paweł Matuszek przestał być redaktorem NF. Również przyłączę się do opinii, że szkoda tego odejścia, bo pod jego kierownictwem... i tak dalej. Zobaczymy, co zrobi następca. Zastanawia mnie szybkość z jaką wydawnictwo znalazło zastępstwo dla Matuszka. Tak jakby mieli na etacie w trybie standby kilku ludzi gotowych w każdej chwili do przyjęcia jakiegokolwiek zadania. Tak czy inaczej zobaczę, co zrobi Kamil Śmiałkowski i czy jego prowadzenie pisma spodoba się wydawnictwu na tyle, że odwoła przydzielonego „opiekuna”. Kto wie, może nawet kupię styczniowy numer? Albo następny.

Wyszła książka Jarosława Grzędowicza. Jeszcze nie posiadam, ale zapewne sobie sprawię, żeby dowiedzieć się, jak autor pociągnął akcję. Głębszych treści się nie spodziewam.

W grudniowym numerze NF nie pojawił się tekst Jakuba Nowaka, czyli rację miał jednak nosiwoda i następnego opowiadania należy się spodziewać w dalszych terminach. Combo breaker ;-)

A minogów nadal niet. W związku z tym pozostaje makrela wędzona.

statystyka