Blog towarzyszący do moich recenzji książek na portalu Paradoks.

Po czasie

piątek, 19 czerwca 2009
Nie dziwi mnie fakt, że w sieci mało jest recenzji „Próżniowędrowca” Seana McMullena. Nie dziwi z co najmniej dwóch powodów. Po pierwsze jest to trzeci tom serii, a po drugie McMullen ogólnie nie cieszy się zbyt wielką estymą w fandomie. A przynajmniej fandom nie dyskutuje za wiele o tym autorze. A szkoda, bo pisze bardzo przyjemną fantastykę.
niedziela, 14 czerwca 2009

Minęło już trochę czasu i mogę właśnie z perspektywy spojrzeć na „Kanon barbarzyńców”. Na reakcje na moją recenzję, też. Właściwie to było jedno miejsce, gdzie ta reakcja mogła się pojawić, czyli na forum SFFH. Jakoś tak nikt mi jej nie skomentował na portalu, choć zajrzeń jest w tej chwili ponad 300. Nie, to nie ja sobie klikałam. Przyznam, że to dość dziwne uczucie, czytać o swojej recenzji i nie być jednocześnie adresatką wypowiedzi. Zapewne coś takiego odczuwają autorzy czytający opinie o swoich tekstach. Czyli mam za swoje.

Kruk Siwy aka Tomasz Bochiński zarzuca mi spoilerowanie. Cóż, zauważam u siebie ten problem, staram się to zmienić, ale czasem, zwłaszcza w przypadku antologii, trudno mi zachować umiar. Trzeba się dalej uczyć. Z drugiej strony autorzy też mi nie ułatwiają sprawy. Jeśli tekst nie jest zbyt dobry, to co ja mogę o nim napisać, żeby odróżniał się od innego niezbyt dobrego? Wiem, że są recenzje, w których autorzy grupują opowiadania albo w ogóle jakoś inaczej starają się wybrnąć z kłopotu. Ja piszę po kolei jak leci. Może powinnam to zmienić.

Swoją drogą widzę, że w dyskusjach na temat recenzji na portalach internetowych często pojawia się kwestia tego, czy recenzent powinien pisać dobrze o książce, żeby potem wydawca przesłał kolejny gratis do recenzowania, czy też by pisał, co rzeczywiście sądzi na temat książki, nie bojąc się jej zganić. Hmm... to raczej kwestia sumienia każdego z recenzentów. Chyba że pojawią się naciski ze strony redakcji portalu. Ale czy ja wiem?... takie coś mogłoby mieć miejsce w przypadku małych portali.

 

Kolejny autor Gustaw G. Garuga aka Dawid Juraszek pisze:

dziwi traktowanie niektórych ewidentnych - jak sądziłem - przegięć fabularnych całkiem na poważnie. Przy kolejnych opowiadaniach muszę się chyba bardziej wysilić, żeby wykazać, że nie tylko anachronizmy służą tu "w zabawny sposób podkreślaniu dystansu"

Cóż mi na to odpowiedzieć? Zdawało mi się, że jestem domyślnym człowiekiem. Jak widać, nie w każdej sytuacji. Z tego wnoszę, że jedno z dwóch - albo ja za mało jestem wprawiona w twórczości Dawida Juraszka albo on jeszcze nie wyrobił się na tyle, by czytelnik nie miał problemu w zrozumieniu jego intencji.

 

Agrafek aka Paweł Majka wypowiedział się w sposób stonowany:

Cieszy poważne podejście do tematu i dokładne wczytanie się w teksty. A dla mnie to nauka, żeby bardziej panować nad tekstem. Bo faktycznie, "Czarną kompanię" znam niemal na pamięć, ale nie sądziłem, że to widać

Nie sądziłam, że można podejść niepoważnie. Gdyby wszystkie teksty w antologii były żartobliwe, czy coś w tym stylu, wtedy pewnie i niepoważna recenzja by przeszła. Ale domyślam się, że nie o to chodziło. Staram się panie Majka, staram. I uczę cały czas. Co do panowania nad tekstem, to nie sądzę, żeby potrzebne było jego opanowywanie. Jeśli dobrze się czyta (to takie straszne określenie na tekst, prawie mi wstyd, że go użyłam), jeśli autorowi pasuje, jeśli pomaga w kreacji świata zarówno w głowie autora jak i czytelnika, to nie ma sensu nic zmieniać.

 

Teraz powrót do mnie.

W pamięci ogólnej o tym zbiorze opowiadań utkwiła mi myśl, że był dobry tekst Rafała Dębskiego. (Za chwilę strach zmusi mnie do tego, żeby nie odsuwać żadnych szuflad albo żeby nie otwierać lodówki, czy jakiejś puszki, bo mi znów Rafał Dębski wyskoczy. Ciągle o nim piszę.) Resztę kojarzę wyrywkowo.

Spojrzenie na samą książkę wywołuje pytanie: A gdzie tom drugi? Oczywiście kwestią marketingową jest sprawa wydania dalszej części. Jeśli tom pierwszy dobrze się sprzedawał... itd.

W rankingu podobania się, sprawa na dzień dzisiejszy wygląda tak:

1. Rafał Dębski „Studnia przeklętych”;

2. Paweł Majka „Tęsknota mieczy”, Jewgienij T. Olejniczak „Wyspa mnichów”, Michał Cetnarowski „Ja jestem ogniem”;

3. Anna Koronowicz „U źródła”, Dawid Juraszek „Żółty Kieł”, Tomasz Bochiński „Valkar i muzyka ciemności”;

4. Cezary S. Frąc „Durus”.

Ilustracje Dominika Brońka wciąż ładne.

Słyszałam plotki na temat drugiej części antologii. Intrygujące. Więc czekam. Zastanawiam się, czy przypadkiem któryś z autorów tomu pierwszego nie zostanie nominowany do nagrody im. Zajdla. No cóż, nie muszę się zastanawiać, kto z tej grupy mógłby taką nominację otrzymać. Ale z drugiej strony, czy ja za bardzo nie upiększam przypadkiem mojego wyobrażenia o tym opowiadaniu?

Jednak niech autorzy nie liczą na to, że zmienię zdanie. (Tak, jakby im na tym zależało ;)) Tylko wybrane książki lub opowiadania czytam dwa razy. Życie jest zbyt krótkie, a książek jest zbyt wiele.

statystyka